23 kwietnia 2018

"Telefon o północy" Tess Gerritsen



Tytuł oryginału: Call After Midnight
Tłumaczenie: Elżbieta Smoleńska
Wydawnictwo:Harlequin
Data wydania: 4 marca 2015
Liczba stron: 256
Kategoria: Thriller/sensacja/kryminał, romans
Moja ocena: 3/6









Sarah jest młodą mężatką, której mąż często wyjeżdża w delegacje. Pewnego dnia kobietę budzi ze snu dziwny telefon. Początkowo myśli, że to dzwoni jej mąż z Londynu, gdzie właśnie pojechał załatwiać interesy. Prawda okazuje się być całkiem inna, o czym informuje ją Nick O'Hara pracownik Departamentu Stanu. Mężczyzna, ku rozpaczy Sarah, informuje ją, iż jej mąż Geoffrey nie żyje, a jego ciało znaleziono w Berlinie.  
Kobieta nie wierzy w śmierć męża i postanawia wszcząć śledztwo na własną rękę. Podróżując poprzez kolejne europejskie miasta Sarah wpada w sam środek międzynarodowego spisku szpiegowskiego i uświadamia sobie, że jej życie jest śmiertelnie zagrożone. 
Czy Sara tak naprawdę zna swojego męża? I czy może liczyć na pomoc Nicka w odkryciu prawdy?

Zacznę od tego, że nie czytałam wcześniej żadnej książki Tess Gerritsen. Mój wybór padł na "Telefon o północy", gdyż zaintrygował mnie jej tytuł. Możliwe, że autorka ma w swoim dorobku więcej ciekawszych książek, pewnie to kiedyś sprawdzę z ciekawości. Ta książka niestety nie wywarła na mnie oszałamiającego wrażenia. Dałam jej ocenę 3 -przeciętna, gdyż niczym szczególnym się nie wyróżniała. Ot takie romansidło z wątkiem kryminalnym, troszkę powieść sensacyjna, z malutką odrobinką thrillera. Wątek miłosny jak dla mnie dość naiwny i strasznie przewidywalny. Nick ledwo poznaje Sarah, a już za nią leci do Europy, poświęca pracę, naraża się na niebezpieczeństwo itd. i to wszystko tylko dla niej, bo ją kocha. Trochę to głupie, zważywszy, że facet nie jest już nastolatkiem i ma za sobą przykre doświadczenia, a dokładnie przeszedł niedawno załamanie po rozwodzie. Sara to już w ogóle  mnie irytowała. Zachowywała się jak zdesperowana laska po trzydziestce i jaki facet by się w jej życiu nie pojawił to się w nim zakochiwała. Wyszła za mąż za Geoffreya, choć nie wiele o nim wiedziała, ale był przystojny - to najważniejsze i ją chciał. Jeszcze nie dowiedziała się co się tak na prawdę stało i czy jej mąż faktycznie nie żyje, a już wskakuje do łóżka Nickowi :) Jeśli chodzi o ten wątek kryminalny to nie był zły. Nawet mnie zaciekawiła cała ta zagadka śmierci Geoffreya, intrygi i spiski, w które zamieszani byli politycy, agenci CIA i Mossadu. 
Książka mimo swoich kilku wad nie była najgorsza. Przede wszystkim nie wymagała dużego nakładu intelektualnego - taka sobie książeczka do poczytania w wolnej chwili. Czytało się bardzo szybko, gdyż akcja toczyła się dość żwawo. Chociaż nie zapałałam sympatią do bohaterów to książkę dobrze mi się czytało, ale muszę zaznaczyć, że jest to lektura typu: przeczytać i zapomnieć, bo przypuszczam, że za miesiąc lub dwa nie będę w stanie odtworzyć z pamięci w pełni całej fabuły ;(

25 komentarzy:

  1. Pani Gerritsen rzeczywiście opisała w tej powieści kobietę trochę naiwną, ale chyba dlatego, że przede wszystkim zakochaną i rozczarowaną tak krótkim małżeństwem. Z mojego męskiego punktu widzenia ostrzej zobaczyłem problem dwulicowości jej męża. Jednym wytłumaczeniem jest jego działalność. Książka sympatyczna, choć odrobinę w starym stylu powieści szpiegowskich. Zdecydowanie wolę powieści tej autorki z duetem Isles/Rizzoli w rolach głównych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro tylko przeczytać i zapomnieć, to podziękuję. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę jak lektura wywiera na mnie większy wpływ :)

      Usuń
  3. Ja lubię książki autorki na spokojne wieczory, faktycznie nie są szczególnie porywające, ale bardzo lubię jej styl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardzo lubię wszystkie książki pani Gerritsen. Proponuję lekturę "Sekretu, którego nie zdradzę", a może wcześniej moją recenzję na www.krainslowa.blogspot.com Pozdrawiam, Zdzisław

      Usuń
    2. Dziękuję za polecenie :) na pewno po nią sięgnę :)

      Usuń
  4. Nie wiem co o niej sądzić. Duży wpływ na mój odbiór książki ma kreacja bohaterów. Raczej ją sobie podaruje, skoro piszesz, że nie wnosi ona nic nowego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to nie było w niej nic porywającego. Od tego gatunku dość sporo wymagam, gdyż przeczytałam już sporo kryminałów.

      Usuń
  5. A ja ostatnio skusiłam się na książkę na promocji z biedronki :D Znam autorkę, lubię jej inną serię, więc pomyślałam, że poznam jakąś inną jej książkę, nie z serii, którą uwielbiam. NO, ale cóż... zobaczymy, może akurat mi się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba książka nie dla mnie. Lubię lekkie książki, ale chyba ta nie jest w moim typie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie zaciekawiło to, że wydawnictwo Harleqin. Może dlatego bohsterka taka, a nie inna :) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że książka nie do końca Ci się spodobała. Mam za sobą dopiero jedną pozycję tej autorki, ale mam w planach też inne jej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też planuję przeczytać inne książki autorki :)

      Usuń
  9. Natrafiłaś na romans kryminalny (od tego gatunku Tess zaczynała). Pierwsze książki Tess były takie sobie. Z czystym sumieniem polecam thrillery z serii Rizzoli &Isles. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) na pewno sięgnę po te thrillery :D pozdrawiam!

      Usuń
  10. Tytuł zapowiada na mocną i wciągającą lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chociaż dałaś tej książce taką niską ocenę, to zaciekawiła mnie fabuła i z czystej ciekawości sprawdzę czy może ja będę zadowolona. Ja dopiero zaczynam przekonywać się do kryminałów, więc zacznę od tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znałam tej autorki, ale szkoda, że nie zapadają w pamięci obrazy tworzone przez nią. Może kiedyś przeczytam, żeby się odstresować!
    POCZYTAJ ZE MNĄ

    OdpowiedzUsuń
  13. Są powieści tej autorki, po których przeczytaniu obrazy długo zostają w pamięci i zakątkach podświadomości. Należą do nich między innymi "Sekret, którego nie zdradzę", "Milcząca dziewczyna", "Dolina umarłych". Życzę ciekawych lektur, Zdzisław www.krainslowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim moim czytelnikom za odwiedziny i pozostawienie choćby krótkiego komentarza.